środa, 11 lutego 2026

Kambodża 2017

 

Od ponad trzech lat nie mogę znaleźć czasu, żeby opisać i pokazać na blogu moją najdłuższą (ponad 2 m-ce) podróż po Azji płd.-wsch, a bardzo chciałabym już wrócić do tych wspaniałych wspomnień! Odwiedziłam wtedy 5 krajów wędrując z plecakiem z miejsca na miejsce, z kraju do kraju.
Pomyślałam, że spróbuję zrobić to inaczej. 
 
Pobyt w Kambodży był bardzo krótki, zaledwie kilkudniowy więc zacznę od tego kraju, choć wjeżdżając do Kambodży miałyśmy już prawie dwa tygodnie zwiedzania Tajlandii za sobą.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Przekraczanie granicy z Tajlandii do Kambodży było naprawdę mocnym przeżyciem! Przemieszczające się w obie strony niezliczone ilości pojazdów wypełnionych w sposób niewyobrażalny dla Europejczyka, ledwie trzymających się kupy, ciągniętych najczęściej przez skutery, ale nierzadko przez samych właścicieli od pierwszych chwil pokazywały biedę tego kraju.
 


 
Zwiedzanie Kambodży zaczęłyśmy od jeziora Tonle. To największe jezioro na płw. Indochińskim, ale jego wielkość, a zarazem głębokość jest bardzo zmienna w zależności od pory suchej lub deszczowej. Osiedlający się tam ludzie, głównie rybacy, do tej właściwości jeziora dostosowali swoje domy i budują je na bardzo wysokich, sięgających 6 metrów, palach.
 








 
Dojazd nad jezioro jest bardzo skomercjalizowany. W pobliskim Siem Reap  wynajęłyśmy tuk-tuka, który w pobliżu jeziora podjechał do kasy biletowej i powiedział, że musimy kupić bilet wstępu na brzeg za - bagatela - 80 zł! Tylko za wstęp. |Zaskoczyło i wkurzyło nas to i nawet myślałyśmy, czy by nie wrócić od razu do miasta, ale ostatecznie kupiłyśmy te bilety. 
Gdyby te pieniądze były dochodem lokalnych władz czy jakiegoś Parku Narodowego, to jeszcze nas by to tak nie oburzało, ale najpopularniejsze atrakcje Kambodży są "we władaniu" prywatnej spółki z Wietnamu i to ona wyłącznie na tym zarabia. Miejscowa ludność natomiast pracuje tam za grosze.
Gdy podjechałyśmy w końcu na brzeg jeziora i szukałyśmy łódki do wynajęcia to właśnie lokalsi je obsługują za niewielkie pieniądze.
Płynąc czułam się tak, jakby moją atrakcją była bieda tych ludzi. Zrobiło mi się głupio i nieprzyzwoicie. Kiedy podzieliłyśmy się tymi spostrzeżeniami z naszym przewodnikiem-"flisakiem" i zapytałam, czy nie złoszczą się na turystów, że ich oglądają jak za przeproszeniem "małpy w zoo" powiedział, że dzięki tym właśnie turystom on może studiować, bo ma za co. Rano jest na uczelni, a potem pływa po Tonle.
 
Wrócę jeszcze do jeziora Tonle, ale dzisiaj zapraszam do największego skarbu narodowego Kambodży - Angkor Wat. To największy na świecie kompleks świątynny! Pozostaniemy więc w tym miejscu dość długo. Choć cały 162 hektarowy kompleks nazywa się powszechnie Angkor Wat to tak naprawdę nazwę tę nosi prezentowana dziś, główna świątynia.
 




 

Angkor Wat z bliska proponuję na dziś 🙂

 
 
 
 
 
Dzisiaj zapraszam do obejrzenia czegoś, co było dla mnie absolutnie fascynujące w Angkor Wat! Wręcz magnetyzowało mnie tam na miejscu i nadal robi wrażenie przy oglądaniu zdjęć.
Drzewa w Angkor Wat!
Nie wiadomo, ile w nich mocy destrukcyjnej, rozwalającej zabytkowe mury, a ile działania wzmacniającego, trzymającego "w kupie" luźne już elementy budowli?
Wyglądają jak niepokojące macki potwora penetrującego każdy kąt!
 
 
 
 
 
Angkor Wat to wiele świątyń w promieniu 20-30 km. Dziś kilka z nich. Szczególnie te z pomarańczowego kamienia podobały mi się 🙂

 
 
 
 
Kolejna "porcja Kambodży" to ostatnia grupa zdjęć z Angkor.
Dziś proponuję detale. Patrzcie, jak misterne, piękne i pracochłonne są zdobienia tych wielkich budowli!
Wziąwszy pod uwagę nie tylko ich wielkość, a i ilość rozsianych na 400 km² budowli można sobie wyobrazić jak wielka i czasochłonna to była praca!
 
 
 
Kto zgadnie, co jest w tych butelkach na straganie?
 
 
 
Domy w Kambodży.
To tak, gdyby ktoś chciał narzekać, że bieda u nas... 😉
Domy są budowane na palach ze względu na gwałtowne deszcze, ale są też domowymi "salonami". To tu, najczęściej na hamakach, odpoczywa się uciekając przed palącym słońcem. Tu bawią się dzieci, a gospodynie gotują.
Zdjęcia poucinane i słabe, bo robione podczas jazdy.
 
 
 
 
 
Atrakcje dla turystów nad jeziorem Tonle czyli Kambodży ciąg dalszy. Tym razem opisy przy zdjęciach zamieściłam.
 
 
Droga nad Jezioro Tonle
 
Rolnik na swoim polu ryżowym.
 
Mieszkańcy nadbrzeżnych wiosek utrzymują się głównie z połowów.
 
Brzeg jeziora porastają lasy namorzynowe. Można je podziwiać z kajaka, można też - jak my zrobiłyśmy - z wynajętej łódki.
 
Lasy namorzynowe
 
Na jeziorze Tonle. To największe jezioro Azji płd.-wsch.
Czarna smuga za łódką czy skuterem to dość powszechny widok.
 
Ścieżka w koronie drzew. Pod nami 6 metrów pali.
 
Atrakcje na ścieżce w koronie drzew.
 
Lotos sprzedawany na targu jako warzywo. Ciekawe jak smakuje? Nie miałam okazji skosztować.        
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Będę codziennie, co kilka dni, umieszczać jakieś zdjęcie czy dwa z króciutką notatką.
Na pierwszy ogień wezmę Kambodżę, bo krótko tam byłyśmy.
 
 
 
 
 
 

poniedziałek, 31 stycznia 2022

Liswarta i Warta własnym kajakiem 28-29.08.2021

 


Uwielbiam spływy kajakowe! Pisałam to już, ale musiałam powtórzyć, żebyście poznali siłę mojego uwielbienia, ha ha. Bo czyż wiele jest takich kobiet, które po przejściu na emeryturę za odprawę kupują  sobie własny kajak?! Tak właśnie zrobiłam. I nie mogłam się doczekać, aż go wypróbuję. Udało się to w ostatni weekend wakacji.

piątek, 28 stycznia 2022

Sielanka w tatrzańskiej "Piątce" 25-28.10.2021

 


Był poniedziałek ostatniego tygodnia października. Była przepiękna pogoda, ale ja miałam na ten tydzień zaplanowane obowiązki więc czekało mnie siedzenie w mieście. 

Niespodziewanie koło południa zadzwonił telefon - obowiązki muszą poczekać, covid w natarciu u niektórych... Na szczęście nie u mnie więc błyskawicznie podejmuję decyzję! Jadę w Tatry! Nie mogę zmarnować takiej pogody.

Jeszcze zadzwoniłam do Murowańca, do Roztoki, do "Piątki" - wszędzie są wolne miejsca, mogę przyjeżdżać. Cuuudnieee!

środa, 26 stycznia 2022

sobota, 22 stycznia 2022

1. Tanew kajakiem 5-10.07.2021

 5-6.07.2021

 Spływy rzekami u-wiel-biam! Najbardziej wielodniowe, ze spaniem w namiocie tam, gdzie nas noc zastanie. Tych dłuższych mam  już trochę w życiorysie, choć zdecydowanie częściej były to spływy jednodniowe. 

Dziś napiszę o  5-dniowym spływie Tanwią. Są tacy, którzy tą rzeką spłyną w 2 dni, ale ja i moi przyjaciele jesteśmy włóczęgami. Nam się nie spieszy. Lubimy celebrować święty czas kawy ("Świętego Czaskawego" jak mówią moje wnuki :D ), wyspać się do syta, prowadzić nocne Polaków rozmowy długo w noc. Dlatego potrzebowaliśmy 5 dni. 

Było nas pięcioro - dwie pary młodych ludzi i ja - babcia solo. Kajak miałam dwuosobowy, ale płynęłam sama. Fajnie było tak wrzucać swoje bambetle bez konieczności żmudnego układania ich w kajaku.

Szukając kajaków trafiliśmy do Pana Tomka - nie mogliśmy lepiej! Bardzo miły, bezproblemowy kontakt, elastyczność (część ekipy przedłużyła spływ o 1 dzień), dobre kajaki (płynęliśmy Vistami), ceny niższe niż gdzie indziej i do tego ja, płynąc solo, zapłaciłam połowę ceny! Do tego ciekawa osobowość. Zdecydowanie polecamy!

czwartek, 20 stycznia 2022

6. Baltic Velo lipiec 2020 Chałupy - Mikoszewo - Piaski

 25-27.07.2020


 Następny dzień rozpoczynamy od Osady Łowców Fok w Rzucewie, ale nie wchodzimy do środka, nie pamiętam już, dlaczego? Czy było zamknięte czy my się spieszyłyśmy? Przejeżdżamy też koło rzucewskiego zamku i jedziemy dalej, aż do rogatek Gdyni fajną, świetnie do tego momentu oznaczoną ścieżką. 

środa, 19 stycznia 2022

5. Baltic Velo lipiec 2020 Łeba - Chałupy

 22-24.07.2020

 

Następny dzień poświęcamy w całości na szwendanie się po Ruchomych Wydmach i okolicach.

Miejsce jest powszechnie znane, ale trochę moich zdjęć zamieszę, szczególnie, że obłoki przepływające licznie po niebie ciekawego  światła zdjęciom przydawały.

Najpierw rzut oka na jezioro Łebsko, a potem wchodzimy na wydmy, na których wieje okrutnie i wbija nam ostre "szpileczki" w odsłonięte łydki. Nawet ten wiatr udało mi się pokazać.

poniedziałek, 17 stycznia 2022

4. Baltic Velo lipiec 2020 Smołdzino - Łeba

 20-21.07.2020

Ten dzień poświęcamy w całości na penetrację okolicy. Zaczynamy od lekkiego poślizgu, bo z rana pada i pogoda ogólnie niepewna i zmienna. W końcu przestaje i ruszamy. Pierwszy cel to Kluki - przede wszystkim skansen i wieża widokowa na jezioro Łebsko. Po drodze wstępujemy na cmentarz ewangelicki w Klukach.

niedziela, 16 stycznia 2022

3. Baltic Velo lipiec 2020 Darłówko - Smołdzino

 18-19.07.2020

Tak jak pisałam w poprzednim odcinku droga z Mrzeżyna do Darłówka była piękna. Ale z całego naszego wybrzeża najbardziej zachwycił mnie fragment między Darłówkiem a Jarosławcem, od którego zaczęłyśmy kolejny dzień.

Być może na moje odczucia wpływ miała piękna słoneczna pogoda, która przydawała wodom Bałtyku cudnego szmaragdowego koloru, ale na pewno nie tylko to. Popatrzcie sami!

czwartek, 13 stycznia 2022

2. Baltic Velo lipiec 2020 Mrzeżyno - Darłówko

 

16-17.07.2020

Odcinek, jaki przejechałyśmy tego dnia bardzo mi się podobał! Drewniana kładka w Dźwirzynie niemal jak rollerkoster ;),  ścieżka poprowadzona samiutkim brzegiem morza, odcinki biegnące nad bagnami z Bałtykiem po lewej i rozlewiskami po prawej, dzika róża na brzegu, a nawet kolor morza - to wszystko zaskoczyło mnie swoją urodą!

wtorek, 11 stycznia 2022

1. Baltic Velo lipiec 2020 Świnoujście - Mrzeżyno

 13.07.2020


Po cudownych wrażeniach z mojego długodystansowego debiutu rowerowego na Green Velo pojawiło mi się mnóstwo rowerowych marzeń. Odkładałam je jednak na jakieś "potem", bo przegrywały konkurencję z tanimi lotami, przenoszącymi mnie w egzotyczne krainy :)

Aż przyszedł covid i ostudził nas w zagranicznych zapędach. Ale... nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie! Idealny czas na wprowadzenie w życie rowerowych planów. Wybór padł na polskie wybrzeże Bałtyku. 

czwartek, 11 marca 2021

Zimowo-słoneczny spektakl na Wielkiej Raczy i Skrzyczne na dokładkę.

 6-7.03.2021

Ludzie z utęsknieniem wypatrują wiosny,  zima powoli się wycofuje, a nam z Lidką udało się w pierwszy weekend marca przepięknie ją pożegnać w górach. Kolega Grochu podrzucił pomysł z zachodem słońca na Wielkiej Raczy i to był strzał w 10 na ten dzień!

Udało się uchwycić białe, ośnieżone drzewa i krzewy w pięknej, różowo-złotej poświacie ostatnich promieni...

czwartek, 25 lutego 2021

Bieszczady. Tarnica, Szeroki Wierch, Połonina Caryńska. Luty 2021

 

 19-21.02.2021

 Jak tylko pojawiła się możliwość skorzystania z noclegu po poluzowaniu obostrzeń natychmiast zebrała się grupa miłośników górskich wędrówek gotowa wyruszyć na szlak.

środa, 17 lutego 2021

Lodospady na Walentynki - Rudawka Rymanowska 14.02.2021.

 

Po wielu zmianach akcji i terminu ostatecznie lodospady zostały prezentem walentynkowym. 

Widzieliście to niezwykłe miejsce? Znacie je? Popatrzcie na odsłonę 2021 :)


piątek, 1 stycznia 2021

Z głową nad chmurami. Babia, Racza, Szyndzielnia, Klimczok.

 19-20.12.2020

Takie czasy nastały, że nie można wyjeżdżać w świat (bez ryzyka ewentualnych komplikacji) więc bardzo sobie ostrzyłam ząbki na zimowe góry do syta podczas ferii! Wspaniała perspektywa! Aż tu nagle oświadczają, że żadnych wyjazdów nie będzie, że "wszystko" zamykają, ograniczają, zabraniają...

No, ale jak to?! Mnie już tyłek przyrósł do fotela przed komputerem od tej zdalnej pracy i narządy ruchu mi zanikają.

Decyzja zapadła natychmiast. Najbliższy weekend muszę spędzić w górach! Inaczej się uduszę, wpadnę w depresję albo i jeszcze coś gorszego ;) |:D Czyli wyjeżdżam jutro po pracy. To nic, że to ostatni weekend przed świętami, że jeszcze nic nie przygotowane, a wszystkie dzieci zjeżdżają do mnie. Zdążę!

Wysyłam do znajomych smsy z pytaniem, kto się w góry wybiera i czy mogę dołączyć? I wkrótce jest już piękny plan. w sobotę czeka mnie wschód i zachód słońca na Babiej Górze, a w niedzielę debiut na Szyndzielni i Klimczoku.

sobota, 7 listopada 2020

2-3.10.2020 Tatry, Kasprowy Wierch + niewielki dodatek.

 


Miałam długą przerwę od gór. Jakieś pojedyncze wycieczki głównie w Beskid Niski się zdarzały, niedużo tego jednak było w ostatnich latach.
Ale przerwa od Tatr to już 4 lata! Kiedy to minęło??!

Zatęskniłam za Tatrami bardzo, ale całe wakacje minęły mi na różnych innych aktywnościach i w Tatry nie dotarłam.

Aż trafiła mi się wreszcie okazja! 

piątek, 6 listopada 2020

9-11.10.2020 Pielgrzymka bieszczadzka

 

Jakoś tak pod koniec wakacji zadzwonił szwagier i zapytał, czy chcę jechać w "płonące" Bieszczady, bo właśnie jedzie do Wetliny i będzie rezerwował noclegi więc rozpytuje wszystkich, żeby wiedzieć ile ma rezerwować. No ba! W Bieszczady zawsze! Termin pasuje więc decyduję się od razu. 

Pomysł spodobał się licznym wielbicielom Bieszczadów, bo ostatecznie pojechało nas 18 osób kilkoma samochodami. Do Ośrodka Szkolno - Wypoczynkowego Caritas Diecezji Sandomierskiej (fajne miejsce!) dojechaliśmy wszyscy w piątkowy wieczór dość późno więc spotkanie integracyjne było króciutkie. 

sobota, 13 czerwca 2020

Dolomity 2019 cz. 3

Ostatnia część wspomnień dolomickich będzie mocno ferratowa.
Nieco ochłonęłyśmy z Jolą, wyleczyłam obrażenia i zatęskniłyśmy za ferratami.
Jednak bojąc się nieznanego, postawiłyśmy na znane mi dwie drogi - Brigada Tridentina (drugi raz) i Averau (trzeci!)